Załóż bloga Zaloguj się



search
calendar
« Wrzesień 2017 »
Pn Wt Śr Cz Pt Sb Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
ostatnio...
Kategorie
Linki
archiwum
Tagi
Syndicate
Credits
LifeType IE7 XHTML CSS Firefox

Skillet

2012-07-12 @ 00:47 in Metal / Hard-Rock

Witam znowu! Włam za włamem :].
Ale konkretnie, dzisiaj Patelnia… mówi wam to coś? Nie, nie chodzi o jedzenie. A może Skillet?

Skillet

alt

 

Tak więc amerykański zespół z Memphis.  Utworzony w roku 1996. Grający post grunge i rock chrześcijański. Wydał do tej pory 9 albumów. Składa się z czterech osób…. Dosyć nietypowych:

John Cooper – jedyny, który pozostał z pierwszego składu. Wokalista i… basista. Rzadko spotykane połączenie. Ale jest genialnym i wokalistą i basistą! Głos ma nadzwyczajny! Męski i rozbrajający. Facet też z niego świetny :]. Przystojny, dobrze zbudowany… tylko się rzucić w ramiona. Zbiera figurki, takie jak np. Joda, Spiderman, Batman czy Gollum.

Seth Morrison – gitarzysta, taki trochę wstydniś, nawet na oficjalnej stronie nic o nim nie ma. Co prawda dopiero od 2011 roku jest w zespole, ale ważne, że na scenie słychać jego grę.

Dwie kolejne postacie to kobiety… też dość nietypowe… a przynajmniej jak na zespoły, których słucham. E tam po co o nich pisać J. Nie no dobra, niech będzie, kobieca solidarność.

Korrey Cooper – po nazwisku wnioskuję, że jakaś krewna wokalisty… chyba daleka krewna. Ekhem… w każdym razie gitarzystka. Też taki mały z niej wstydniś, patrząc na to, że zawsze chowa się przed kamerą. Zapomniałam, że Korrey też czasem coś nam zaśpiewa.

Jen Ledge – kobiety w zespołach występują rzadziej niż faceci, a jak już są to najczęściej muszą śpiewać. I tak jest w tym przypadku! Jen to wokalistka wspierająca. Co ja o niej myślę? Hmmm… jak pierwszy raz ją usłyszałam, byłam załamana. Jak można niszczyć świetne piosenki tym wokalem?! John jest świetny więc czemu ona też musi wyć? Jednakże… z czasem przestałam na to zwracać uwagę, co więcej jakbym teraz usłyszała piosenki bez niej byłoby mi smutno. Przyzwyczaiłam się do niej i co więcej [z bólem serca] polubiłam! Chociaż o wiele bardziej wolę  ją w roli perkusistki. Tak, tak, kolejna niespodzianka: Jen jest perkusistką!

 

Mirfi

PIER*OL ZOSTAŃ PACYFISTĄ + Nightwish

2012-07-09 @ 16:08 in Metal / Hard-Rock

Dlaczego my, ludzie, zawsze wszystko sobie utrudniamy? Dlaczego ciągle szukamy nowej, błahej zaczepki, zamiast cieszyć się spokojem? Dlaczego nie potrafimy nadstawić drugiego policzka, tylko próbujemy zadać przeciwnikowi jeszcze mocniejszy cios, niż on nam. Dlaczego, skoro wiemy, że nasze nastawienie może być destrukcyjne, brniemy w to dalej? Dlaczego walczymy o głupoty?
I w końcu - co z tym zrobić?

Jestem za wprowadzeniem akcji:
PIER*OL ZOSTAŃ PACYFISTĄ1
Ja zacznę.


A dla motywacji:

                                                             NIGHTWISH

Nightwish jest zespołem, który niewątpliwie nie każdemu słuchaczowi przypadnie do gustu. W ciężki metalowy klimat niektórych kawałków trudno się wgryźć, jednak ma to swój urok, bo po przetrawieniu sopranu lirycznego legendarnej Tarji Turunen, pierwszej wokalistki zespołu, każda kolejna piosenka zaczyna nam się coraz bardziej podobać. Z drugą, obecną wokalistką, nie ma takiego "problemu", głos Anette Olzon (tak, to ta od "October and April") słyszeliśmy chyba wszyscy. Muzyka oraz poetyckie teksty zespołu nawiązują m.in. do świata astralnego i fantasy (piosenki o jednorożcach chyba jeszcze nie nagrali, ale wszystko w swoim czasie ^^). Przydałoby się też wspomnieć o genialnym gitarzyście basowym, Marcu Hietala, który swoją charakterystyczną barwą sprawia, że piosenki Nightwisha są jeszcze bardziej tajemnicze, mhroczne... (i o dziwo nie ma to nic wspólnego z Shatanem o.O)
W 2000 roku zespół wystartował w (jakichś lewych) preselekcjach do Eurowizji i choć w głosowaniu publiczności ewidentnie prowadził ogromną ilością głosów, zajął trzecie miejsce i nie pojechał na finał (może to nawet lepiej, kicz niech zostanie kiczem, amen). Rok później z kapeli musiał odejść basista, który nie potrafił dogadać się ze swoim przyjacielem, klawiszem (a pomyśleć, że chłopaki przyjaźniły się przez 10 lat o.O Smutne :c). Choć Nightwish ma za sobą wiele gorszych dni, na metalowej scenie muzycznej osiągnął więcej, niż niejeden młody zespół mógłby sobie wymarzyć.

1 ADOLFIE, TENERYFĄ ZAJMIEMY SIĘ PÓŹNIEJ


alt


(Anette Olzon... Choć w większości i tak śpiewa Marco)


(Neeemo ^^ X___X
A śpiewa oczywiście Tajra)

Ps. pozdrowienia dla Gwiazdy ^^ Masz gust!

Nickelback

2012-02-03 @ 21:47 in Metal / Hard-Rock

   
        Z góry uprzedzam, że na pytania typu "wracasz na blogana?" nie odpowiadam, bo nie sama znam odpowiedzi. Notka dla kochanej Mirfci, dzięki której poznałam ten zacny brylancik zagranicznej sceny rockowej ;) Wybacz za "małe" opóźnienie.  


                                                                                "Nickelback"

       Wyobraźcie sobie Nicolasa Cage'a z lekko falowanymi blond włosami do ramion, ubranego w jakiś "lajtowy" tiszert i jasne dżinsy, trzymającego w swoich zgrabnych a zarazem umięśnionych rączkach krwisto-czerwoną gitarę elektryczną, brzdękającego nań melodię jakiegoś wielkiego rockowego hitu. Niemożliwe? Pfff, widać nie znacie "Nickelback". Zespół powstały w 1995 roku w Kanadzie potrafi zniesmaczyć (a te mniej normalne osoby rozbawić) niemoralnymi tekstami, jak i doprowadzić do łez tymi poważnymi, a zarazem głębokimi. Kapela gra zarówno ostrzejszy hard rock jak i muzykę z pogranicza post grunge'u i rocka alternatywnego. W skład zespołu wchodzą wokalista oraz gitarzysta Chad Kroeger (niesamowicie podobny do wcześniej wspomnianego przeze mnie Nicolasa Cage'a), jego przyrodni brat Mike grający na basie, gitarzysta Ryan Peake oraz perkusista Daniel Adair. Nazwa "Nickelback" została wymyślona przez Mikiego, który w młodości często posługiwał się zwrotem "here's your nickle back", znaczącym mniej więcej tyle co "oto pańska reszta" (nickel oznacza tu pięciocentówkę). Historia kapeli rozpoczyna się w małej miejscowości Hannah gdzie dorastali członkowie zespołu, którzy zaczęli razem muzykować mając zaledwie po kilkanaście lat. Początkowo grali covery zespołów takich jak "Red Hot Chili Peppers" czy "Alice in Chains", później ich kariera rozwinęła się, a chłopaki zyskali wielką rzeszę fanów. Aktualnie ich dorobek to 7 lp's i cała masa najróżniejszych nagród. Zespół na nasze szczęście funkcjonuje nadal. <3


alt



Haures

2011-11-13 @ 14:28 in Metal / Hard-Rock

... BUUUU! ...

Wiedziałam, że Was przestraszę! ^^
Yyy, nie przestraszyłam prawda? Oj tam, nic nie szkodzi. Ja jestem od pisania, a od straszenia są...? Taaak, masz rację, duchy.  Więc dziś notka o pewnym malutkim, death metalowym duszku - Hauresie.
Jak wujcio Google mówi, Haures według tradycji okultystycznej to któryś tam z kolei duch Goecji, który jest generałem piekła i ma pod swoje rozkazy 20 albo 36 legionów duchów, a żeby  przywołać go na "nasz świat" potrzebna jest specjalna pieczęć... Brrr...
Całe szczęście dzisiejsza notka jest o innym Hauresie, a mianowicie o zespole, który swą nazwę zapożyczył właśnie od ducha, o którym wspomniałam wyżej.
Nie będę pisać o tym kiedy i gdzie został on założony, ani kto jest w jego składzie - teoretyczne bzdurki są w prawie każdym wpisie, więc tym razem mogę zrobić wyjątek. Ile ta kapela nagrała LPs, zapytacie. Ani jednej. Za to w tym roku wydała demo, pt. "No Mercy", które jak na początkujący zespół, po prostu niszczy system. Z każdym kolejnym kawałkiem (a są one niestety tylko trzy) słuchacz poznaje coraz mroczniejszą stronę Hauresa. Zespół ten choć istnieje stosunkowo niedługo ma na swoim koncie parę koncertów, z czego jeden w znanym i cenionym klubie Rude Boy (kto wie gdzie to jest, ten wie). Dlaczego o nim piszę? Prócz subiektywnych pobudek jest jeszcze jedna, najważniejsza przyczyna... Tak, nudzi mi się, ale to nie to. Chodzi o fakt, iż na blogu zamieszczam wpisy o raczej znanych kapelach, co pewnie większość czytających osób (czyli Violet ^^) zauważa. A co z tymi, których kariera jeszcze się nie rozwinęła? O nich też przydałoby się wspomnieć, czyż nie? Fajnie byłoby, gdyby kiedyś Haures był bardziej rozpoznawalny. Byłabym jak te wkurzające osoby z youtube chwalące się tym, iż znały dany zespół nawet wtedy, kiedy jeszcze nie był "sławny". I tego sobie życzę ;)

 

 

Avenged Sevenfold

2011-11-12 @ 17:04 in Metal / Hard-Rock

Szok! Nincia napisała notkę! O.O To znak, iż "coś się dzieje"!... A co mianowicie? Weekendowe nudy i ochota zrobienia czegoś, choć w niewielkim stopniu pożytecznego.
Dziś puszczę w eter dość znany, metalowy zespół Avenged Sevenfold. Więc do dzieła:

A7X to amerykański kwintet powstały w Kalifornii w 1999 roku, założony przez Matthewa Charlesa Sandersa (M. Shadows), Zachary'ego Jamesa Bakera (Zacky Vengeance), Jamesa Owena Sulliwana (The Rev) i Mathewa Wendta (obecnie skład zespołu jest trochę zmieniony). Debiutancki krążek zespołu o nazwie "Sounding the Seventh Trumpet"  powstał, kiedy członkowie mięli zaledwie po 18 lat i uczęszczali do szkoły średniej. Jednak kariera zespołu zaczęła się rozwijać i po dołączeniu doń gitarzysty Synystera Gatesa wydał on kolejną, trochę lepszą technicznie, bardziej przemyślaną płytę. Kapela zaczęła wtedy grywać na rozmaitych trasach koncertowych razem z innymi zespołami jak Mushroomhead czy Shadows Fall. Obecnie Avenged Sevenfold jest uznawany za jedną z najwybitniejszych kapel metalowych. Ma na swym koncie pięć albumów, które nawet najbardziej wybrednym słuchaczom tego typu muzyki, powinny przypaść do gustu (jeśli niednak nie przypadły/przypadną, nie do mnie z reklamacją ;) ).

 

 

Old Man's Child

2011-08-22 @ 16:35 in Metal / Hard-Rock

No i teraz przegięłam. Wiem, wiem. Po tej notce zapewne zyskam opinię lewej ręki Babci Jadzi (prawą odcięli jej Jaś z Małgosią, próbując wyrwać się z jej świerzo wypiłowanych szponów, wiem bo sama robiłam jej manikiur... piłą do metalu rzecz jasna), Shatanistki jedzącej bezbronne koty na obiad (koniecznie z cynamonem!) albo jakieś mieszkającej na cmentarzu lumpiary psycholki. W sumie, to coś w tym jest. Ale to nie czas i miejsce na rozmowy o moim obiadowym menu, czy miejscu mojego zamieszkania. Blog jest przecież o muzyce (jeśli szarpidruty opisane w tej notce przeciętny słuchacz nazwie muzyką, w co szczerze wątpię). 

*Dedykacja dla kochanej Violet, dzięki której piszę owy wpis właśnie o tym zespole*

"Old Man's Child" to norweska, blackmetalowa kapela o której niestety trudno zdobyć informacje. Została założona w 1993, lecz jej korzenie sięgają 1989 roku, kiedy jej członkowie - Thomas Rune Andersen, pseud. Galder, oraz jego dwóch kolegów - Jardar i Tjodalv (X____X może nie będę komentować ksywek), grali pod nazwą "Requiem". W 1996 roku zespół dorobił się pierwszej płyty. Nagrał ich w swojej karierze siedem. Niestety rzadko koncertował, z powodu częstej zmiany składu grupy. Choć Andersen obecnie nie angarzuje się w "Old Man's Child" tak jak kiedyś (z powodu dołączenia do innej kapeli), zespół zapowiedział wydanie kolejnej płyty w 2012 roku.
Więc dobra rada dla Was, drodzy czytelnicy - chcecie pozbyć się szlabanu na wychodzenie z domu? Zakupcie płytę "OM'sC", włączcie ją jak najgłośniej się da i poczekajcie 5 minut. Za chwilę, prócz upojnych dźwięków wydobywających się z Waszego odtwarzacza, usłyszycie piękną wiązankę (niekoniecznie cenzuralną), zmuszającą Was do jak najszybszego opuszczenia mieszkania... chyba ,że rodzice uznają ten przypadek za beznadziejny i niezwłocznie zaprowadzą Was do najbliższego egzorcysty. 

 

 (Według mnie poniższy (no powyższy w sumie też) kawałek powinien raczej nosić nazwę "Wraaahhhrrrraaaa!!!" - bardziej odzwierciedla jego przesłanie i w ogóle) 

 I niech ten wrzask będzie z Wami! 

 ;)

 

 

KoRn

2011-08-21 @ 22:15 in Metal / Hard-Rock

Kolejny zespół doprowadzający mnie do szaleństwa. Cały dzień z głośników w moim pokoju wydobywają się dźwięki jeden i tej samej piosenki. I w kółko... i w kółko. Oto "KoRn", proszę państwa. Przyczyna mojej kolejnej obsesji. Bo nic innego nie hipnotyzuje tak, jak metalowa symfonia łapiąca za serce pomalowanymi na czarno pazurkami, kopiąca glanem prosto w twarz, krzycząca "zamknij się i słuchaj".
Zespół powstał w 1993 roku. Na samym początku znany pod nazwą "L.A.P.D.", tylko bez człowieka, który według mnie z tej grupy muzycznej zrobił prawdziwe cudo (ot choćby zmienił jej nazwę) - wokalisty Sexarta Jonathana Davisa, który na początku nie potrafił odnaleźć się w formacji, nie miał koncepcji na śpiewanie do muzyki grajanej przez kolegów (Jamesa Shaffera i Reginalda Arvizu). Później jednak ukazał się album "KoRn", którego tematy nawiązywały do koszmarnych wspomnień dziecka, którym często był sam Davis. LP zostało pozytywnie ocenione przez amerykańskich krytyków i mimo skromnej promocji osiągnęło status multiplatyny. Kolejna płyta również poruszająca trudne tematy była udana, lecz następna - trzecia, była dla zespołu czymś w rodzaju jeszcze większego wybicia się. Każdą z dwunastu piosenek albumu, poprzedza 5 sekund ciszy, co daje nam minutę, poświęconą czternastoletniemu fanowi "KoRnu" - Justinowi - który zmarł na raka. Oprócz tego dwie najpopularniejsze piosenki kapeli ("Freak On A Leash" oraz "Got The Life") pochodzą właśnie z tego albumu. Kolejne produkcje rozwijały grupę pod względem muzyki/wokalu. Nie zabrakło w nich syntezatorów czy fragmentów elektroniki, a Davis udoskonalał swoje "darcie mordy" uczęszczając na lekcje śpiewu. I tak dochodzimy do dzisiejszych czasów, lecz "KoRn" nie zakończył jeszcze swojej kariery. Chłopaki grają dalej i mam nadzieję ,że będą to robili jak najdłużej.

 

 

Linkin Park

2011-08-19 @ 01:02 in Metal / Hard-Rock

Nie wiem jakimi słowami zacząć ten wpis. Zespół o którym mam zamiar napisać, jest dla mnie ostatnio dość ważny. Nie lubię notek o znanych grupach muzycznych - zawszę mogę walnąć jakąś gafę, a gdy ludzie nie znają zespołu czy ledwo go kojarzą, wiedzą o nim mniej ode mnie, więc mnie nie poprawią. Tu jest inaczej więc muszę mieć się na baczności, co pewnie mi się nie uda. Ale nie mam zamiaru, jak kiedyś, iść na łatwiznę i wrzucać jakichś tam cytatów. Więc cóż - do dzieła.

*Notka z dedami dla kochanej cioci, fanki Chestera*

O "Linkin Parku" słyszał chyba każdy, mający styczność z alternatywnym rockiem, metalem/nu metalem. Nie wszyscy jednak ruszyli tyłek (a raczej palce), by wystukać nazwę zespołu i przeczytać o nim informacje, we wszystkowiedzącej wikipedii, czy na jakimś blogu zakręconej fanki. Jeśli na bloganie są takie osoby i jakimś cudem czytają tę notkę, postanawiam przybliżyć im ogólne informacje na temat LP. Ci, którzy owe wiadomości mają w małym palcu, niech potraktują to jako małą powtórkę.
"Linkin Park" - amerykański zespół założony w 1996 roku w Los Angeles. Pierwotnie nosił nazwę "Xero" (Ksero? o.O Yhmm... Ksero ma moc! Kserujmy wszystko - książki, psa, jednorożca, kosmitów! ... Pamiętajmy ,że to na cześć byłej nazwy naszej kochanej kapeli! ^^). Później chciano zmienić nazwę zespołu na "Hybrid Theory", ale debi... niegrzeczni chłopcy, z innej bandy, uprzedzili ich, zastrzegając ją sobie. Panowie nie odpuścili jednak do końca, ponieważ swój debiutancki album "ochrzcili" właśnie tym "imieniem". Po długim namyśle chciano nazwać kapelę "Lincoln Park", na cześć parku Lincolna, ale ,że i ta nieszczęśliwie była już zaklepana, zmienili ją nieznacznie, na "Linkin Park" i tak całe szczęście pozostało do dziś dzień. Pierwszym nagranym przez nich kawałkiem, było "And One".

 Wydali w sumie cztery albumy, a ich kariera trwa do dziś. Zgarnęli mnustwo nagród, których wymienianie zajęłoby mi trochę czasu, więc to pominę. W obecnym składnie zespołu znajduje się Chester Bennington (Achhh Chester...! ^^), Rob Bourdon, Brad Delson, David Farrell, Joe Hahn i Mike Shinoda. Dla mnie brakuje tu tylko kochanego Marka Wakefielda, który niestety zakończył karierę w LP. Przydałoby się jeszcze wspomnieć, że ich muzyka, wykorzystana była w dwóch częściach filmu "Transformers" (drugiej i trzeciej).

Pantera

2011-07-23 @ 22:02 in Metal / Hard-Rock

Szczerze nie mam ochoty na notkę. Ale cóż... Choć badziewna to będzie. A o czym? Zaskoczę Was tym razem! Taadaaam! O zespole heavy metalowym, a jakże. Zaskoczyłam Was nie? No ja wiem.(Zamnkij tę zdziwioną buźkę, bo jest lato i może wlecieć Ci mucha ... no chyba ,że lubisz darmowe mięsko). Mimo iż częściej słucham punku, to zgrzeszę i dodam wpis o zespole podobającym się raczej skin-headom (przepraszam Pepe, wybacz ale nie mogłam się powstrzymać). Pantera - amerykańska grupa muzyczna założona w 1981 roku przez braci Darrella i Vincenta Paula Abbotta (kapelę uzupęłnili Rex Brown i Terry Glaze, ale oczywiście później skład się zmieniał). Najważniejsza metalowa kapela lat 90'. W swojej, trwającej ponad 20 lat karierze, stworzyli 11 albumów. Chłopaki występowały często z takimi zespołami jak Metallica (i tu pozdrowienia dla Violet) czy AC/DC (to z tych słynniejszych). Grali muzykę agresywną, niepozbawioną wyraźnego teksańskiego brzmienia. (Nie ma jak to odstresować się przy chłopakach, którzy podobnie jak Ty, zajeb... yyy... zarąbali by wszystkich kawałkiem golonki) ;). W każdym razie, kapela godna uwagi. Szkoda ,że nie urodziłam się wcześniej ... poszłoby się z braciszkiem na koncert.

 

 

 

 

I pozdrowienia dla Mirfi : )

 

RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.