Załóż bloga Zaloguj się



search
calendar
« Wrzesień 2017 »
Pn Wt Śr Cz Pt Sb Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
ostatnio...
Kategorie
Linki
archiwum
Tagi
Syndicate
Credits
LifeType IE7 XHTML CSS Firefox

Brothers in Arms

2012-08-18 @ 15:48 in Inne...



"These mist covered mountains
Are a home now for me
But my home is the lowlands
And always will be
Some day you'll return to
Your valleys and your farms
And you'll no longer burn
To be brothers in arms

Through these fields of destruction
Baptism of fire
I've witnessed your suffering
As the battles raged higher
And though they did hurt me so bad
In the fear and alarm
You did not desert me
My brothers in arms

There's so many different worlds
So many different suns
And we have just one world
But we live in different ones

Now the sun's gone to hell
And the moon's riding high
Let me bid you farewell
Every man has to die
But it's written in the starlight
And every line on your palm
We're fools to make war
On our brothers in arms"

Enej, a właściwie akordeon

2012-07-29 @ 23:17 in Inne...

A więc kto chyba każdy oglądał kiedyś jakiś program „talentowy”. W jednym z nim był zespół zwany Enej. Nawet ten program wygrał. Takie mini przedstawienie:

alt

Enej – zespół polsko-ukraiński założony przez dwóch braci w 2002 roku w Olsztynie. Grają głównie rock alternatywny. Mało kto kojarzy ich z Woodstocka, raczej zasłynęli występem we wcześniej wspomnianym programie. Bracia którzy założyli zespół to Piotr (wokal, akordeon [na zdjęciu w środku]) i Paweł (perkusja [na zdjęciu po lewej]) Sołoduch. Jakoś mi oni na braci nie wyglądają.

Jednak mnie zastanawia co innego.

Oto pan wokal, zdjęcie dziwne, ale nie było lepszych. W każdym razie przeciętny.

alt

A tutaj. +200 do uroku! Wystarczy, ze facet na czymś gra (albo udaje) i już jest o wiele bardziej atrakcyjny. A akordeon jest jednym z najbrdziej pociagających instrumentów...

altA tak żeby nie było, że całkiem zapomniałam o muzyce:

Kicz, kicz, kicz, kicz i komedie romantyczne

2012-07-11 @ 22:06 in Inne...

Niezliczoną ilość razy oglądałam przeróżne komedie romantyczne, rozpływałam się nad, nie ukrywajmy, mało zaskakującą fabułą, losem który raz po raz łączył i dzielił coraz to nowe postaci. Bohaterowie takich filmów najczęściej niespodziewanie zakochiwali się w sobie (choć i tak widz mógł to wywnioskować po pierwszych pięciu minutach seansu), później nadchodził czas na porządną kłótnię, by następnie okazało się, że para nie może bez siebie żyć, więc historia kończyła się ,uwielbianym przez wszystkie znudzone niespełnioną miłością kobiety, happy endem.
Brzmi nieciekawie, nie? Ale i tak większość z nas lubi oglądać te filmy leżąc wygodnie na łóżku z gorącym kakao w ręce...
A co to ma wspólnego z muzyką?
Obserwując perypetie uroczych, szalejących za sobą ludzi, w specyficzny klimat wprowadzają nas nie tylko ich zaloty, ale także właśnie muzyka, która choć często odbiega od naszych codziennych upodobań, nie przeszkadza nam w dalszym oglądaniu.
Najczęściej są to popowe kawałki, które tkwią w naszych głowach jeszcze długo po obejrzeniu danego kinowego hitu (bo choć często takie piosenki nie były tworzone specjalnie dla potrzeb danej produkcji i tak kojarzymy je tylko z filmem). Tak więc zostawiam Was z paroma przykładami właśnie takich pioseneczek i przepraszam, że dziś wszelkiego alternatywu brak, ale... No ciśnienie nie sprzyja ;)
Zatopmy się w tym schizowym kiczu (bo to takie jakieś dziwne wesołe wszystko o.O) i cieszmy się piękną, spokojną nocą ^^


(Gdy widzę tego pana jakoś tak nie mogę przestać się śmiać o.O A ruchy bioder gitarzysty... <3)



The Pretender

2012-07-10 @ 17:16 in Inne...

Witajcie! To znowu ja!
„Mirfi wita was w tym cudownym dniu
fajną piosenkę usłyszycie tu!”

Już widzę jak się wszyscy cieszycie :].

A więc dzisiaj krótko.

Foo Fighters - The Pretender

 

 

Piosenka dziwnie kojarzy mi się z TV. Reklama albo jakiś film… Nie wiem. W Każdym razie piosenka fajna, a zespól też niczego sobie. Poznaje ktoś pana wokalistę? Nie? Ja też go nie poznałam, ale dla informacji jest to były perkusista Nirvany. Całkiem przystojny nie? Przynajmniej w tym teledysku :]. Jeszcze jak tak rozbrajająco poprawia sobie włosy… mrał. Inni chłopcy też są świetni. Ale luzik pana wokalisty… i to jak gra… Z takim gestem gra, że aż oczu nie można oderwać! Dobra miało być krótko więc jest :].

Mirfi

My Chemical Romance

2012-07-08 @ 13:56 in Inne...

Witam serdecznie. Nareszcie coś ciekawego na tym blogu… JA! W sensie Mirfi :]. A tak naprawdę to blog jest super… oprócz ostatniej notki, którą Nine chciała dobić wszystkich na koniec ciężkiego i pracowitego dnia. Brzydka Nincia! Wcale nikt Cie do tego nie namawiał.

W każdym razie teraz jest moje 5 minut buahahahahhaha.

Tak więc panie i panowie usiądźcie wygodnie i wyciągnijcie notatniki. Dzisiejszy wykład jest o [już widzę wasze zniecierpliwione i ciekawskie twarze, bo tytuł wam nie zdradził o kim będzie mowa] o MCR! Teraz coś trudniejszego. Rozwińmy skrót:


M-My
C-Chemical
R-Romance

Czyli:
MY CHEMICAL ROMANCE!

alt

A więc teraz chwila na opowieść z mojego życia. Kilka lat temu, nie pamiętam ile, pewien Malezyjczyk śpiewał pewną piosenkę… Tak zaczęła się moja przygoda  z zacnym wyżej wymienionym zespołem, bo piosenka ta nosiła tytuł Teenagers. W zasadzie to był tylko taki wstęp przed przygodą, bo przez długi czas byłam zainteresowana jedynie tą piosenką, ale dosyć już o mnie. Przedstawię chłopców:

Gerard Arthur Way [Gee, Gerrrrrrrrrrrrrrrrrrrrard]

alt

Gerard Way. Zajebiści mówią na niego Gee, bądź Gerrrrrrrrrrrrrrrrrrrard [przy czym koniecznie trzeba jarać się „r”]. Urodzony 9 kwietnia 1977 [dla tych mniej obeznanych z matematyką, ma… 35 lat] w Newark w New Jearsey [dla tych mneij obeznanych z geografią, wschód USA].  Założyciel, lider i wokalista MCR. Ma żonę i dziecko, a także braciszka!! Młodszego, o którym będzie potem mowa. Jego życie zmienił zamach na WTC w 2001 [dla tych co nie wiedzą o co chodzi, zapytajcie wujka G.]. Postanowił założyć zespół i tak w roku 2001 powstał My Chemical Romance! Muszę jeszcze dodać, że to właściciel drugich najseksowniejszych bioderek świata, o których również będzie mowa. Ukończył studia w Nowym Jorku, ma licencjat sztuk pięknych. 

 

Frank Anthony Iero [Free, Franio]

alt

Frank Iero. Urodzony 31 października 1981w Bellevile w New Jearsey. Gitarzysta i wokalista towarzyszący MCR. Ma firmę odzieżową i wytwórnie płytową. Dodatkowo ma jakiś inny zespół na boku, ale to jest ściśle tajne. Osobiście uważam, że jest najseksowniejszy [oprócz bioderek] i najprzystojniejszy, i jeszcze najciekawszy ze wszystkich członków MCR. Ma żonę i trójkę dzieci. Rzucił studia, ale żałuje tej decyzji.

 

Raymond Manuel Toro-Ortiz [Ray]

alt

Ray Toro. Urodził się 15 lipca 1977 [niedługo 35 urodziny] w Kearny w NJ. Główny gitarzysta i wokalista wspierający MCR. Grą zaraził go starszy brat. Ray zaczął grać w drugiej klasie liceum. Koledzy z zespołu nazywają go „metalowym łbem”. Mi osobiście przypomina lekko… małpę. Nie żebym chciała kogoś urazić, ale nic na to nie poradzę, że pierwsze moje skojarzenie to małpa -.-.

 

Michael James Way

alt

Mikey Way. Urodzony 10 września 1980 w Newark w NJ. Basista MCR. Oto młodszy braciszek Gerrrrrrrrrrarda! Nie tak seksowny jak braciszek, bioderka też nie te same… ale ma urok :]. To on wymyślił nazwę dla zespołu. Pracował wtedy w księgarni i natknął się na książkę  Irvine Welsha "Ecstasy: Three Tales of Chemical Romance”. Zrezygnował z nauki. Miał problemy psychiczne, ale po terapii wszystko było w porządku. Ma żonę, dla której na jakiś czas zrezygnował z muzykowania z zespołem, ale na szczęście powrócił!

 

***

 

Koniec tych suchych faktów. Teraz proszę otworzyć załącznik numer jeden!

 

Załącznik 1:

My Chemical Romance - I’m Not Okay (I Promise)



Po odsłuchaniu I oglądnięciu widzimy czemu część z chłopaków zrezygnowała z nauki. Od razu widać, że przejawiali zainteresowanie naukami ścisłymi. 

Proszę spojrzeć 00:40-01:17. Einsteiny! Skupmy się na obiekcie numer 1. Gee dostał ze sprawdzianu F. to wcale nie źle! To świadczy o jego geniuszu! Wszyscy geniusze byli przecież niedoceniani! I proszę teraz spojrzeć na Gerrrrrrrrrrrrarda.

Przejdźmy do obiektu numer 2. Free. Najpierw należy zwrócić uwagę na profesjonalny sprzęt. Rękawice! Nie widzimy tego, ale zapewne mają naklejkę „zgodne z zasadami BHP”. A może to właśnie jemu zawdzięczamy żółte Frugo?! Spójrzcie tylko na kolor i konsystencję substancji w tym szklanym trójkątnym czymś, co zapomniałam jak się nazywa. Frugo jak malowane!

Obiekt numer 3. Ray. Ten to dopiero jest wszechstronnie genialny! Najpierw możemy dostrzec eksperyment. Może powiecie, że on się bezmyślnie kręci na krześle, a może bada działanie siły dośrodkowej?! Następnie widzimy całą kartkę niezrozumiałych dla nie-geniuszów notatek, pełno wzorów i równań, których zwieńczeniem było osobiste sprawdzenie konsystencji kredki przez Raya.

Obiekt numer 4. Mikey. Klasyczny objaw geniuszonizmu. Testowanie wszystkiego co się znajdzie na samym sobie.

Fragment kilkusekundowy, ale jakże przejmujący. Od 01:31. Widzicie te zwierzęce ruchy Freego? To spojrzenie w pogoni za ro… zwierzyną? Co tu więcej opisywać? Patrzcie i karmcie się nadzieją, ze to właśnie na was tak patrzy. Kolejny moment z jego udziałem. 01:39. Nie wiem jak to skomentować, ale jest śmieszne! Buahahhaha.

01:54. Oto i Mikey! Ale patrzcie tylko na tego kolesia po lewej… i jego brzuch… brzydki nie? Fuuuuuuujny.

01:58. Kolejny występ Freego. Czyż to nie jest pomocny chłopak? No spójrzcie tylko. Pomógl koleżance wyciągnąć coś z oka! A ona chciała go wykorzystać!! Co za wredne dziewcze! AleFree… jaki dżentelmen! Mimo że dziewcze takie niemiłe to i tak postanowił jej pomóc! Mój bohater <3.

02:08. Ray i czepanie włosami… Mówcie co chcecie, ale mi on przypomina małpę. Jednak przejdźmy do najważniejszej części tego momentu. Po naszej prawej stronie g łowy Raya. Widzicie te bioderka? Tez czarny seks?  W 02:15 podobnie. Mraaaaaaaaaaaaał.

02:32. Wszystkie obiekty razem. Mi to przypomina ostrą bibę w domu starców.

02:38. Gee chwali się swoim uzębieniem. Ojjj. Piątka do naprawy ;/. A nie. Wybaczcie. Mam brudny monitor. Nie uważacie, ze górna dwójka jest trochę osamotniona?

Kolejna scena od 02:43. Wszystkie obiekty grają w golfa młotkami. Należy zauważyć seksowne [a jakże inaczej?] odrzucenie włosów przez Geego. A potem brutalny atak dresiarza! Teraz oczka trochę na prawo.  Ach ta urocza mina Frania… Zakochać się można.

02:51. Piękne zgranie Geego i Freego. I uroczy ge… pe… przyjacielski buziaczek.

Od 02:55 widzimy ostrą walkę o przetrwanie z krwiożerczym psem! Pierwszy do ataku wkracza Gee osłabiając przeciwnika. Następnie jednoczesny atak gitarzystów, który zwala wroga z nóg. Od góry atakuje Free, a od dołu Ray. Pies nie miał szans, atak z dwóch stron to za dużo jak na zwykłego kundla. Ostatni wkracza do akcji Mikey. Jednym ruchem nogi dobija przeciwnika! 4:0 dla MCR!

 

***


Na zakończenie tylko jeszcze załącznik numer dwa jako zadanie domowe. Proszęoglądnąc i rozpływać się nad seksownością bioderek Geego.

Załącznik numer 2

House of Wolves

 

A teraz dziękuję wam za uwagę i Nine za pozwolenie na ten gościnny wykład :]. Do zobaczenie i pozdrawiam.


Podpis wykładowcy:
Mirfi

Nincia gonna hate - "Princess of China"

2012-07-07 @ 21:25 in Inne...

Miało być inaczej. Miałam napisać wielki wstęp o tym, że nic mi się nie chce i cały czas się nudzę. Ale można się przyzwyczaić. Po co się dobijać?
A tak właściwie...
Czemu nie? ^^
Dobijmy się!

Kojarzycie Coldplay?
Ważne, że ja kojarzę.
Tak więc nasz kochany Coldplay postanowił zabawić się w pocieszyciela niewieścich serc i nagrał duecik. Z kim? Nie, nie ze Slashem, nie z Metallicą, nie z Three Days Grace, nie z Seetherem...(pewnie dlatego, że trudno byłoby nazwać któregoś z wokalistów "niewiastą"). Z Rihanną. Cieszmy się i radujmy, oto nastał czas wielkiego hitu (KITU!). Co to dużo mówić - zaiste świetna piosenka. Gratuluję panu Chrisowi Martinowi, wokalowi Coldplay'a, całkowitego zejścia na psy. Dzięki beznadziejności tego kawałka zdążyłam zapomnieć o genialnym "Violet hill" czy "Paradise", bo słuchając tego, co przez wszystkie lata stworzył Coldplay, przed oczami pojawia mi się obraz nikogo innego jak Rihanny.

Pierwszy raz hejtuję kogoś na blogu o.O I wcale mnie to nie cieszy... O.O
Nie przedłużając - lejdis end dżentelmen plis giw jur atenszyn - przed Wami "Princess of China" (proszę o powstrzymanie odruchu wymiotnego oraz nagłych ataków depresji, a najlepiej nie słuchanie tego, co z wielkim żalem wklejam poniżej).

Soldier Side

2012-06-09 @ 19:23 in Inne...



"Young men standing on the top of their own graves
Wondering when Jesus comes
Are they gonna be saved
Cruelty to the winner, bishop tells the king his lies
Maybe you're a mourner, maybe you deserve to die
They were crying when their sons left
God is wearing black
He's gone so far to find no hope
He's never coming back
They were crying when their sons left
All young men must go
He's come so far to find no truth
He's nevergoing home"

Uhuhuhu, muzyka niczego sobie (bo to przecie SOAD), tekst też - więc wrzucam. Nagle przypominało mi się, że istnieje jeszcze coś takiego jak mój blog, więc postanowiłam wpaść na chwilę. Powiedzmy, że to taka moja mała "PIOSENKA NA DZIŚ" :]
Co do tytułu/tekstu piosenki - nie jest to prowokacja. Po prostu mi się podoba.

"Would?"

2012-03-13 @ 23:22 in Inne...

"Niema notka"... Po co czytać, skoro można słuchać?
(Będę jak ten poeta, który zmusza patrzących do zamknięcia oczu)

"Would?"


"Into the flood again,
Same old trip it was back then,
So I made a big mistake,
Try to see it once my way..."


(Uhuhuhu to się wysiliłam <3 Żenująco-głęboko-długaśny wpis. Jak mój nastrój.)

AUTOR NIEZNANY!!! (nie przyznaję się do tego :x)

"Ale lubię twoje włosy"

2012-03-09 @ 15:18 in Inne...



"Ale lubię twoje włosy, glany, cienkie papierosy"~

Większość z nas zna tę wręcz banalną piosenkę Manchesteru. Czy faktycznie jest taka banalna? Na pierwszy rzut oka może się tak wydawać. Zwyczajny kawałek w klimatach rock-pop, jakich wiele na polskim, jak i zagranicznym rynku muzycznym. Na dodatek jest już stara, a jej tekst nie jest znów taki wielce ambitny. Do tego dość prosta linia melodyczna. Szmira zatem? Choć bardzo rzadko słucham takiej muzyki, muszę kategorycznie zaprzeczyć. Utwór w połączeniu z genialnym teledyskiem to istny majstersztyk (pomijając fakt, że miło patrzy się ja zamyśloną buźkę przystojnego wokalisty^^). 

"Lubię gdy jesteś zawzięta, kiedy walczysz o zwierzęta"~

Właśnie. Teledysk. Co w nim takiego nadzwyczajnego? Chyba ten genialny klimat. Dość liczna grupa megatolerancyjnych, zwariowanych, cieszących się swoim niedoskonałym życiem hipisów, którzy bawią się w najlepsze na łonie natury, olewając system. Weseli, lecz momentami melancholijni. Niby nic w tym pięknego. Sami na co dzień jesteśmy właśnie tacy - raz uśmiechnięci, weseli, później rozgoryczeni, zamyśleni. Ale kto z nas organizuje imprezy, na których turla się po piasku ze znajomymi, odwala jakąś dziwną jogę, rzuca się liśćmi...? Chyba mało jest takich osób w naszym otoczeniu. I to jest, że tak kolokwialnie powiem, fajne w tym filmiku. Spontaniczne, otwarte podejście do życia i wielki, wielki dystans.

Właściwie nie wiem o co chodziło mi z tymi hipisami, chciałam tylko podkreślić fakt, iż genialnie się to ogląda, słuchając tej "lekkiej" piosenki, i że sama z chęcią poszłabym na taki zwariowany wypad w towarzystwie grupki ludzi ubranych w dzwony i kolorowe lenonki.
Peace :]

RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.