Załóż bloga Zaloguj się



search
calendar
« Sierpień 2011 »
Pn Wt Śr Cz Pt Sb Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
ostatnio...
Kategorie
Linki
archiwum
Tagi
Syndicate
Credits
LifeType IE7 XHTML CSS Firefox

Iskierka (czyli notka na dobranoc)

2011-08-24 @ 22:26 in Inne...

Drogi czytelniku ostrzegam Cię, nim będzie za późno. Nie czytaj tej notki po zmroku, kiedy za oknem czai się groźnie wyglądający księżyc, a najlepiej nie czytaj jej wcale. Jest gorsza niż moje Shatanistyczne wywody, niż rozpaczliwy krzyk zabłąkanej duszy, skazanej na cierpienie w Tartarze, niż wycie wilka,  gotowego w każdej chwili, skoczyć Ci do gardła. Jest ona bowiem o pieśni, która zawsze budziła we mnie pewien respekt, a jej tajemnicze, przerażające brzmienie po dziś dzień przyprawia mnie o ciarki. Kojarzysz "Iskierkę"? Tak, to ta kołysanka. Pewnie pamiętasz ruch matczynych warg podczas śpiewania, jej zatroskane spojrzenie ukryte w mroku dziecinnego pokoju.
A w Twej głowie pojawiał się zawsze jeden i ten sam obraz starego popielnika, zabłąkanej w nim, tlącej się leniwie iskierki, oświetlającej ukrytą gdzieś w lesie chatkę z masła... chatkę Baby Jagi.
Teraz ten dziecinny, niewinny strach może powrócić. Jak?

 

                                                                                                   ...wystarczy posłuchać.

Old Man's Child

2011-08-22 @ 16:35 in Metal / Hard-Rock

No i teraz przegięłam. Wiem, wiem. Po tej notce zapewne zyskam opinię lewej ręki Babci Jadzi (prawą odcięli jej Jaś z Małgosią, próbując wyrwać się z jej świerzo wypiłowanych szponów, wiem bo sama robiłam jej manikiur... piłą do metalu rzecz jasna), Shatanistki jedzącej bezbronne koty na obiad (koniecznie z cynamonem!) albo jakieś mieszkającej na cmentarzu lumpiary psycholki. W sumie, to coś w tym jest. Ale to nie czas i miejsce na rozmowy o moim obiadowym menu, czy miejscu mojego zamieszkania. Blog jest przecież o muzyce (jeśli szarpidruty opisane w tej notce przeciętny słuchacz nazwie muzyką, w co szczerze wątpię). 

*Dedykacja dla kochanej Violet, dzięki której piszę owy wpis właśnie o tym zespole*

"Old Man's Child" to norweska, blackmetalowa kapela o której niestety trudno zdobyć informacje. Została założona w 1993, lecz jej korzenie sięgają 1989 roku, kiedy jej członkowie - Thomas Rune Andersen, pseud. Galder, oraz jego dwóch kolegów - Jardar i Tjodalv (X____X może nie będę komentować ksywek), grali pod nazwą "Requiem". W 1996 roku zespół dorobił się pierwszej płyty. Nagrał ich w swojej karierze siedem. Niestety rzadko koncertował, z powodu częstej zmiany składu grupy. Choć Andersen obecnie nie angarzuje się w "Old Man's Child" tak jak kiedyś (z powodu dołączenia do innej kapeli), zespół zapowiedział wydanie kolejnej płyty w 2012 roku.
Więc dobra rada dla Was, drodzy czytelnicy - chcecie pozbyć się szlabanu na wychodzenie z domu? Zakupcie płytę "OM'sC", włączcie ją jak najgłośniej się da i poczekajcie 5 minut. Za chwilę, prócz upojnych dźwięków wydobywających się z Waszego odtwarzacza, usłyszycie piękną wiązankę (niekoniecznie cenzuralną), zmuszającą Was do jak najszybszego opuszczenia mieszkania... chyba ,że rodzice uznają ten przypadek za beznadziejny i niezwłocznie zaprowadzą Was do najbliższego egzorcysty. 

 

 (Według mnie poniższy (no powyższy w sumie też) kawałek powinien raczej nosić nazwę "Wraaahhhrrrraaaa!!!" - bardziej odzwierciedla jego przesłanie i w ogóle) 

 I niech ten wrzask będzie z Wami! 

 ;)

 

 

KoRn

2011-08-21 @ 22:15 in Metal / Hard-Rock

Kolejny zespół doprowadzający mnie do szaleństwa. Cały dzień z głośników w moim pokoju wydobywają się dźwięki jeden i tej samej piosenki. I w kółko... i w kółko. Oto "KoRn", proszę państwa. Przyczyna mojej kolejnej obsesji. Bo nic innego nie hipnotyzuje tak, jak metalowa symfonia łapiąca za serce pomalowanymi na czarno pazurkami, kopiąca glanem prosto w twarz, krzycząca "zamknij się i słuchaj".
Zespół powstał w 1993 roku. Na samym początku znany pod nazwą "L.A.P.D.", tylko bez człowieka, który według mnie z tej grupy muzycznej zrobił prawdziwe cudo (ot choćby zmienił jej nazwę) - wokalisty Sexarta Jonathana Davisa, który na początku nie potrafił odnaleźć się w formacji, nie miał koncepcji na śpiewanie do muzyki grajanej przez kolegów (Jamesa Shaffera i Reginalda Arvizu). Później jednak ukazał się album "KoRn", którego tematy nawiązywały do koszmarnych wspomnień dziecka, którym często był sam Davis. LP zostało pozytywnie ocenione przez amerykańskich krytyków i mimo skromnej promocji osiągnęło status multiplatyny. Kolejna płyta również poruszająca trudne tematy była udana, lecz następna - trzecia, była dla zespołu czymś w rodzaju jeszcze większego wybicia się. Każdą z dwunastu piosenek albumu, poprzedza 5 sekund ciszy, co daje nam minutę, poświęconą czternastoletniemu fanowi "KoRnu" - Justinowi - który zmarł na raka. Oprócz tego dwie najpopularniejsze piosenki kapeli ("Freak On A Leash" oraz "Got The Life") pochodzą właśnie z tego albumu. Kolejne produkcje rozwijały grupę pod względem muzyki/wokalu. Nie zabrakło w nich syntezatorów czy fragmentów elektroniki, a Davis udoskonalał swoje "darcie mordy" uczęszczając na lekcje śpiewu. I tak dochodzimy do dzisiejszych czasów, lecz "KoRn" nie zakończył jeszcze swojej kariery. Chłopaki grają dalej i mam nadzieję ,że będą to robili jak najdłużej.

 

 

Linkin Park

2011-08-19 @ 01:02 in Metal / Hard-Rock

Nie wiem jakimi słowami zacząć ten wpis. Zespół o którym mam zamiar napisać, jest dla mnie ostatnio dość ważny. Nie lubię notek o znanych grupach muzycznych - zawszę mogę walnąć jakąś gafę, a gdy ludzie nie znają zespołu czy ledwo go kojarzą, wiedzą o nim mniej ode mnie, więc mnie nie poprawią. Tu jest inaczej więc muszę mieć się na baczności, co pewnie mi się nie uda. Ale nie mam zamiaru, jak kiedyś, iść na łatwiznę i wrzucać jakichś tam cytatów. Więc cóż - do dzieła.

*Notka z dedami dla kochanej cioci, fanki Chestera*

O "Linkin Parku" słyszał chyba każdy, mający styczność z alternatywnym rockiem, metalem/nu metalem. Nie wszyscy jednak ruszyli tyłek (a raczej palce), by wystukać nazwę zespołu i przeczytać o nim informacje, we wszystkowiedzącej wikipedii, czy na jakimś blogu zakręconej fanki. Jeśli na bloganie są takie osoby i jakimś cudem czytają tę notkę, postanawiam przybliżyć im ogólne informacje na temat LP. Ci, którzy owe wiadomości mają w małym palcu, niech potraktują to jako małą powtórkę.
"Linkin Park" - amerykański zespół założony w 1996 roku w Los Angeles. Pierwotnie nosił nazwę "Xero" (Ksero? o.O Yhmm... Ksero ma moc! Kserujmy wszystko - książki, psa, jednorożca, kosmitów! ... Pamiętajmy ,że to na cześć byłej nazwy naszej kochanej kapeli! ^^). Później chciano zmienić nazwę zespołu na "Hybrid Theory", ale debi... niegrzeczni chłopcy, z innej bandy, uprzedzili ich, zastrzegając ją sobie. Panowie nie odpuścili jednak do końca, ponieważ swój debiutancki album "ochrzcili" właśnie tym "imieniem". Po długim namyśle chciano nazwać kapelę "Lincoln Park", na cześć parku Lincolna, ale ,że i ta nieszczęśliwie była już zaklepana, zmienili ją nieznacznie, na "Linkin Park" i tak całe szczęście pozostało do dziś dzień. Pierwszym nagranym przez nich kawałkiem, było "And One".

 Wydali w sumie cztery albumy, a ich kariera trwa do dziś. Zgarnęli mnustwo nagród, których wymienianie zajęłoby mi trochę czasu, więc to pominę. W obecnym składnie zespołu znajduje się Chester Bennington (Achhh Chester...! ^^), Rob Bourdon, Brad Delson, David Farrell, Joe Hahn i Mike Shinoda. Dla mnie brakuje tu tylko kochanego Marka Wakefielda, który niestety zakończył karierę w LP. Przydałoby się jeszcze wspomnieć, że ich muzyka, wykorzystana była w dwóch częściach filmu "Transformers" (drugiej i trzeciej).

Limp Bizkit

2011-08-18 @ 15:33 in Inne...

Ostatnio coś zauważyłam. Piszę tak, o tych zespołach i ani jednego jeszcze nie skrytykowałam (chyba prócz zbyt religijnego "Flyleaf", ale to pestka). Więc postanowiłam dziś poddać krytyce... cokolwiek. Niestety z mojego planu nic nie wyszło, ponieważ notka dotyczyć będzie amerykańskiej kapeli grającej nu metal/rapcore, powstałej w 1995 roku. Nie każdemu przypadnie do gustu, bo jest taka ... inna. Grupa składająca się z trzech facetów - Freda Dursta, Sama Riversa i Johna Otto, została wypromowana przez zespół "KoRn" (o którym w niedalekiej przyszłości mam zamiar napisać notkę). Skąd się wzięła nazwa "Limp Bizkit"? Są dwie teorie - jedna z nich twierdzi ,że chłopaki nazwały swój zespół na cześć gry zwanej "Limp Biscuit", która jest elementem inicjacji niektórych amerykańskich bractw uczelnianych ( O.o ), druga wersja zaś, mówi o tym, że podczas rozmowy Dursta z jakimś tam kumplem, padło zdanie "mój mózg jest jak zmiękły biszkopt" - ang. "limp biscuit".( X__x Boże i jak tu coś skrytykować...)
W swojej karierze trwającej po dziś dzień (niestety z przerwami), panowie stwożyli sześć genialnych albumów. W składzie zespołu często występowały zmiany, pomijając oczywiście założycieli zespołu, którzy dbają i rozwijają swój skarb nawet teraz. (Dodałabym zdjęcie panów, ale zbytnio nie ma co oglądać - tutaj chodzi przecież o muzykę) 

 

PS. Na pewno zauważyliście nieobecność naszej kochanej Violet na bloganie. Nie martwie się - wróci z nowymi pomysłami i weną na kolejne notki, jestem tego pewna. 

 h

RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.