Załóż bloga Zaloguj się



search
calendar
« Styczeń 2011 »
Pn Wt Śr Cz Pt Sb Nd
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
ostatnio...
Kategorie
Linki
archiwum
Tagi
Syndicate
Credits
LifeType IE7 XHTML CSS Firefox

FRANK THE BAPTIST

2011-01-03 @ 20:37 in Punk / Rock / New Wave ... (itp)

Ten artykuł najlepiej odda to co chcę napisać :) :

"Different degrees of empty" (2003)

****
"Już po kilkunastu sekundach rozpoczynających pierwszy kawałek, "Falling stars", wiedziałem, że zostanę ich fanem. Frank śpiewa mocnym, ale i dosyć delikatnym, niewymuszonym głosem - z pewnością jest obecnie jednym z najlepszych wokalistów z kręgu gotyku/deathrocka - a gitary pomagają mu budować klimat, który towarzyszyć nam będzie przez następne 45 minut trwania płyty. Nic dziwnego, że zespół po wydaniu "Different degrees of empty" zyskał błyskawiczną popularność w swoim środowisku. Zdecydowanie im się to należało za umiejętność tworzenia interesujących melodii i dbałość o to, by na płycie nie znalazły się żadne słabe kawałki - w zasadzie żaden z nich nie spełnia zadania "zapchajdziury", płyta jest bardzo równa i trzyma wysoki poziom. Rzecz zdecydowanie warta polecenia.

"Beggars would ride" (2004)

****
W rok po wydaniu "Different degrees of empty" otrzymujemy kolejną płytę Franka i towarzyszącej mu ekipy. Czy jest lepsza? Dla mnie osobiście minimalnie tak i słucham jej częściej, chociaż nie czuć jakiejś specjalnej różnicy pod względem jakości utworów. Wciąż są to bardzo dobre, porządnie zagrane deathrockowe piosenki (tak - piosenki, bo bez problemu możemy puścić je na randce nowo poznanej bibliotekarce) łączące melancholijny nastrój z energicznym graniem. Płyta na pewno brzmi lepiej i ma fajniejszą okładkę, choć uważam, że na pewno można było ją nagrać lepiej. To już jednak sprawa drugorzędna - ważne, że możemy się cieszyć takimi kawałkami, jak tytułowy "Beggars would ride" czy otwierający album "Signing off".

"The new colossus" (2007)

*****

W jakimś wywiadzie z Frankiem przeczytałem pytanie o to, jak zespół poradzi sobie z trzecią płytą, bo trzecie płyty są dla zespołów przełomowe - wychodzi więc na to, że przełomowa jest dla zespołu płyta pierwsza (bo to debiut), druga (bo będzie porównywana do debiutu), trzecia (bo coś tam) i tak dalej. Nieważne na ile jest to prawdziwe - skupmy się na muzyce.

Trzecia płyta tego stacjonującego w Berlinie, a pochodzącego z San Diego zespołu ukazała się w marcu 2007r. i jest najlepszą rzeczą, jaką dotychczas udało mu się nagrać. Frank stworzył niesamowite melodie, które wraz z jego oryginalnym, od początku rozpoznawalnym głosem i ciekawymi tekstami (w dużej części dotyczą one relacji damsko męskich) tworzą typowy dla tego zespołu melancholijny klimat, który nie pozbawia jednak muzyki energii i czadu. Takie kawałki, jak "If I speak", "Harlot of nations", "Ever" czy "Scars forever" to hity, które normalnie leciałyby w radiu, gdyby nadawało ono jakąś sensowną muzykę. Podobnych kawałków jest jeszcze kilka, a każdy od razu zapada w pamięć.

Polecam również zwrócić uwagę na okładkę - dawno nie widziałem tak fajnej. Ale to już w przypadku produkcji Franka Chrzciciela standard, że z równą dbałością traktowana jest zarówno zawartość krążka, jak i jego opakowanie. "

 

Zespół może i mało znany dla tych co nie "siedzą" w tego rodzaju muzyce. Według mnie Frank i grupa są boscy po prostu :) 

A i dzięki autorowi za recenzje, jest bardzo dobra... :) 

Pozdrawiam Nini 

RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.