Załóż bloga Zaloguj się



search
calendar
« Listopad 2017 »
Pn Wt Śr Cz Pt Sb Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
ostatnio...
Kategorie
Linki
archiwum
Tagi
Syndicate
Credits
LifeType IE7 XHTML CSS Firefox

Reportaż?

2012-11-26 @ 22:49 in Prywata

Jeden człowiek. Dziewczyna. A wokół tłum. Kobieta pochyla się nad nieprzytomną 14-latką, próbując bezskutecznie przywrócić ją do życia. Ale ona leży dalej. Nie wie co się dzieje, nie widzi twarzy ludzi, którzy ją otaczają, wytykają palcami, uśmiechają się do siebie, mrugając porozumiewawczo. Skulona, jak gdyby próbowała ochronić się przed całym złem tego świata, przytula się do zimnej posadzki. Długie, gęste włosy rozlane po zakurzonej podłodze dodają dziewczynie uroku. Resztę godności odbiera jej brudna, wilgotna szmata przyłożona do bladego policzka. Tak, szmata - kawałek materiału najniższej jakości, który na co dzień służy do wycierania rozlanych napojów, pozbywania się śladów błota pozostawionych przez brudne buciory... Szmata, która wchłania teraz krew leniwie wypływającą ze zgrabnego nosa nastolatki, a właściwie dziecka. Obok, na wszelki wypadek, stoi czerwone wiadro, w którym jeszcze przed chwilą znajdowała się woda, jakiś tani detergent, stary mop i cała gama różnych bakterii i nieprzyjemnych zapachów. "Po co tu przychodziła, przecież wiedziała jak może się to skończyć", "w życiu nie doprowadziłbym się do takiego stanu!" - mówią oburzeni ludzie, po chamsku zabierający poszkodowanej tlen. Kilka pomieszczeń dalej, kościsty pan przyodziany w czarny garnitur prowadzi przez telefon nieprzyjemną rozmowę - "pańska córka, proszę pani, stoczywszy się ze stromej, śliskiej góry moralności, prawości i cnoty, upadła twarzą w gnój" - mówi - "czy, w miarę możliwości, raczyłaby pani otrzeć jej upaćkaną buźkę i pomóc jej ponownie wdrapać się na wierzchołek owej góry?" - pyta uprzejmie. Pani natychmiast pojawia się w progu drzwi. Dopada ją masa nieprzyjemnych spojrzeń, mówiących tyle co "źle wychowała, to ma za swoje". Wszyscy ciekawi są reakcji kobiety, która zaraz ujrzy swój mały skarb skulony bezbronnie z głową położoną na szmacie. Szczerze przyznam, nie chciałam wiedzieć co będzie dalej. Nie chciałam patrzeć jak zawstydzona, zawiedziona zachowaniem córki matka, niesie swoją drobniutką dziewczynkę przez szkolny korytarz prosto do samochodu. Nie chcę też wiedzieć co będzie rano, kiedy biedaczka się obudzi. Domyślam się, że nie pojawi się w szkole ani jutro, ani pojutrze... a ludzie będą mówić, śmiać się, szydzić, gnębić i ranić. Poniekąd sami przyczynili się do tego wszystkiego, ale to nawet nie przemknie im przez głowę. W końcu to nie oni leżeli tam upokorzeni, nieprzytomni. Dziewczyna zaś, będzie pięła się na swą górę od nowa i choć pierwsze podejście będzie strome, uda jej się przez to przebrnąć. Z czasem.

"Mus, to mus"

2012-11-12 @ 17:47 in Prywata

Zaczęło się niewinnie - od trenu piątego. "Aha, to ten z porównaniem homeryckim!" Uśmiech królował na twarzy - przecież to łatwe. Czytałaś, omawiałaś, wiesz wszystko. I ,wedle oczekiwań, poszło jak z płatka. Aż pięć zadań związanych z tym tekstem i, uwaga uwaga, duże prawdopodobieństwo, że każde rozwiązane poprawnie. Cały początkowy stres odszedł w niepamięć, dłonie przestały udawać, iż należą do epileptyka - "jest dobrze, jeszcze tylko pozostałe 23 zadania" - powtarzał cichutki, acz bardzo optymistyczny Głosik ukryty gdzieś tam ciemnych zakamarkach Mózgu (ciemnych, bo z nerwów wszystkie żaróweczki masowo się spaliły, a Wiedza, jak to Wiedza, ciemności się boi, więc współpracować nie chce). Nadszedł czas na kolejny tekst. "Jakie to długie i mądre!" - z nutką paniki pisnął Głosik już nie tak spokojny i wesoły jak przedtem. Ale "mus, to mus" (cytując dzieciaki z reklamy Kubusia). "Coś tam, coś tam Grecja, jakieś tam mity, bla bla bla antyk, jakiś tam paradoks..." Stop! "Co to kurcze był paradoks?!" - zapytał Głosik, zmuszony, na potrzeby tego tekstu, do używania eufemizmów - "co teraz?! A jeśli będą o to pytać?" - i pytali. Całe szczęście Mózg podpowiedział to i owo, więc nie wyszło tak źle, jak wcześniej można było przypuszczać. Pytali też o inne, równie bezsensowne rzeczy. Po jakimś czasie Głos odezwał się znów, tym razem z pewnym powątpiewaniem - "uff, nareszcie koniec" - stwierdził. Koniec zadań do tego tekstu oczywiście, bo zaraz za nim czyhał kolejny, tym razem krótszy i trochę mniej mądry. Czasu jednak było coraz mniej. "Czytaj szybko i niedokładnie, później dojdziesz do tego, czego Ci brakuje" - stanowczo odezwał się Głosik, który wcielił się teraz w rolę przywódcy. Czarny Długopis nerwowymi ruchami muskał kartkę, bazgrał nań odpowiedzi, niekoniecznie tak dobrze przemyślane, jak przy rozwiązywaniu poprzednich zadań. Przyszła zatem pora na wiersz. I tu niestety Głos zrezygnował z eufemizmów, zaklął okrutnie, czego nie ma sensu cytować, i kompletnie się załamał. "Łyse góry wątroby, pokarmów białe wąwozy..." - wyszeptał zdezorientowany, przytaczając czytany utwór - "dobrze, że jestem bez śniadania" - silił się na żart. Nie było mu jednak do śmiechu. "Nie pamiętam" - zaskomlał cicho. A tu niestety nie mogło być mowy o niepamiętaniu. Próżno Mózg silił się na krótkie retrospekcje - "musisz pamiętać, czytałaś to wtedy! No wtedy, tam w tym pokoju, na tej sofie, z tą filiżanką kawy w dłoni!" - przecinał prędkimi słowami i obrazami nieznośną pustkę. Niepewnymi ruchami Długopis zakreślał odpowiedzi, pisał zdania, nie do końca pewne, niektóre nawet wyssane z palca. Ale to nic. Zostało przecież jeszcze wypracowanie. "O, podali Ci tezę" - Głos podpowiedział poważnie, acz z lekką ironią. Nie chciał już wykazywać optymizmu, rany w jego sumieniu jeszcze się nie zagoiły i nadal odczuwał gorycz - przecież jeszcze przed chwilą nie wiedział. Nie może tak prędko odpuścić. Jest on bowiem stworzeniem, które wiedzieć lubi. Jednak temat rozprawki okazał się równie trudny jak poprzednie zadania. Wysilając szare komórki do granic możliwości udało się sklecić wstęp, cztery bezsensowne argumenty, jedno zdanie zakończenia. Czas się skończył, a pani dyrektor szybkim ruchem zarekwirowała stosik kartek, nad którymi ja, Głosik, Mózg i Długopis sililiśmy się aż 90 minut.
A w głowie pozostało mi tylko jedno zdanie - "ona mnie zabije".

W tym miejscu chcieliśmy z moimi małymi pomocnikami przeprosić kochaną panią wychowawczynię, która chyba jednak nie zabije, a może jedynie trochę się nad nami powyżywa, za te wszystkie głupoty, które tam powypisywaliśmy.
Chcieliśmy też pogratulować przejścia przez ten "koszmar" wszystkim, którzy tak jak my, męczyli się dzisiaj z olimpiadą z naszego ukochanego języka polskiego. Nie była ona przecież taka zła ^^

[*]

2012-10-28 @ 12:04 in Punk / Rock / New Wave ... (itp)

Chciałabym z całego serca podziękować śp. Panu Dariuszowi (aka. Pucek) za wszystko, co uczynił dla rozwoju kulturalnego w naszym regionie. Dla wielu osób był Pan wielkim mentorem, istną encyklopedią zarówno polskiego jak i zagranicznego punk rocka, człowiekiem, dla którego muzyka była całym światem. Dla którego świat był muzyką.
Będziemy pamiętać...

Brothers in Arms

2012-08-18 @ 15:48 in Inne...



"These mist covered mountains
Are a home now for me
But my home is the lowlands
And always will be
Some day you'll return to
Your valleys and your farms
And you'll no longer burn
To be brothers in arms

Through these fields of destruction
Baptism of fire
I've witnessed your suffering
As the battles raged higher
And though they did hurt me so bad
In the fear and alarm
You did not desert me
My brothers in arms

There's so many different worlds
So many different suns
And we have just one world
But we live in different ones

Now the sun's gone to hell
And the moon's riding high
Let me bid you farewell
Every man has to die
But it's written in the starlight
And every line on your palm
We're fools to make war
On our brothers in arms"

Enej, a właściwie akordeon

2012-07-29 @ 23:17 in Inne...

A więc kto chyba każdy oglądał kiedyś jakiś program „talentowy”. W jednym z nim był zespół zwany Enej. Nawet ten program wygrał. Takie mini przedstawienie:

alt

Enej – zespół polsko-ukraiński założony przez dwóch braci w 2002 roku w Olsztynie. Grają głównie rock alternatywny. Mało kto kojarzy ich z Woodstocka, raczej zasłynęli występem we wcześniej wspomnianym programie. Bracia którzy założyli zespół to Piotr (wokal, akordeon [na zdjęciu w środku]) i Paweł (perkusja [na zdjęciu po lewej]) Sołoduch. Jakoś mi oni na braci nie wyglądają.

Jednak mnie zastanawia co innego.

Oto pan wokal, zdjęcie dziwne, ale nie było lepszych. W każdym razie przeciętny.

alt

A tutaj. +200 do uroku! Wystarczy, ze facet na czymś gra (albo udaje) i już jest o wiele bardziej atrakcyjny. A akordeon jest jednym z najbrdziej pociagających instrumentów...

altA tak żeby nie było, że całkiem zapomniałam o muzyce:

Skillet

2012-07-12 @ 00:47 in Metal / Hard-Rock

Witam znowu! Włam za włamem :].
Ale konkretnie, dzisiaj Patelnia… mówi wam to coś? Nie, nie chodzi o jedzenie. A może Skillet?

Skillet

alt

 

Tak więc amerykański zespół z Memphis.  Utworzony w roku 1996. Grający post grunge i rock chrześcijański. Wydał do tej pory 9 albumów. Składa się z czterech osób…. Dosyć nietypowych:

John Cooper – jedyny, który pozostał z pierwszego składu. Wokalista i… basista. Rzadko spotykane połączenie. Ale jest genialnym i wokalistą i basistą! Głos ma nadzwyczajny! Męski i rozbrajający. Facet też z niego świetny :]. Przystojny, dobrze zbudowany… tylko się rzucić w ramiona. Zbiera figurki, takie jak np. Joda, Spiderman, Batman czy Gollum.

Seth Morrison – gitarzysta, taki trochę wstydniś, nawet na oficjalnej stronie nic o nim nie ma. Co prawda dopiero od 2011 roku jest w zespole, ale ważne, że na scenie słychać jego grę.

Dwie kolejne postacie to kobiety… też dość nietypowe… a przynajmniej jak na zespoły, których słucham. E tam po co o nich pisać J. Nie no dobra, niech będzie, kobieca solidarność.

Korrey Cooper – po nazwisku wnioskuję, że jakaś krewna wokalisty… chyba daleka krewna. Ekhem… w każdym razie gitarzystka. Też taki mały z niej wstydniś, patrząc na to, że zawsze chowa się przed kamerą. Zapomniałam, że Korrey też czasem coś nam zaśpiewa.

Jen Ledge – kobiety w zespołach występują rzadziej niż faceci, a jak już są to najczęściej muszą śpiewać. I tak jest w tym przypadku! Jen to wokalistka wspierająca. Co ja o niej myślę? Hmmm… jak pierwszy raz ją usłyszałam, byłam załamana. Jak można niszczyć świetne piosenki tym wokalem?! John jest świetny więc czemu ona też musi wyć? Jednakże… z czasem przestałam na to zwracać uwagę, co więcej jakbym teraz usłyszała piosenki bez niej byłoby mi smutno. Przyzwyczaiłam się do niej i co więcej [z bólem serca] polubiłam! Chociaż o wiele bardziej wolę  ją w roli perkusistki. Tak, tak, kolejna niespodzianka: Jen jest perkusistką!

 

Mirfi

Kicz, kicz, kicz, kicz i komedie romantyczne

2012-07-11 @ 22:06 in Inne...

Niezliczoną ilość razy oglądałam przeróżne komedie romantyczne, rozpływałam się nad, nie ukrywajmy, mało zaskakującą fabułą, losem który raz po raz łączył i dzielił coraz to nowe postaci. Bohaterowie takich filmów najczęściej niespodziewanie zakochiwali się w sobie (choć i tak widz mógł to wywnioskować po pierwszych pięciu minutach seansu), później nadchodził czas na porządną kłótnię, by następnie okazało się, że para nie może bez siebie żyć, więc historia kończyła się ,uwielbianym przez wszystkie znudzone niespełnioną miłością kobiety, happy endem.
Brzmi nieciekawie, nie? Ale i tak większość z nas lubi oglądać te filmy leżąc wygodnie na łóżku z gorącym kakao w ręce...
A co to ma wspólnego z muzyką?
Obserwując perypetie uroczych, szalejących za sobą ludzi, w specyficzny klimat wprowadzają nas nie tylko ich zaloty, ale także właśnie muzyka, która choć często odbiega od naszych codziennych upodobań, nie przeszkadza nam w dalszym oglądaniu.
Najczęściej są to popowe kawałki, które tkwią w naszych głowach jeszcze długo po obejrzeniu danego kinowego hitu (bo choć często takie piosenki nie były tworzone specjalnie dla potrzeb danej produkcji i tak kojarzymy je tylko z filmem). Tak więc zostawiam Was z paroma przykładami właśnie takich pioseneczek i przepraszam, że dziś wszelkiego alternatywu brak, ale... No ciśnienie nie sprzyja ;)
Zatopmy się w tym schizowym kiczu (bo to takie jakieś dziwne wesołe wszystko o.O) i cieszmy się piękną, spokojną nocą ^^


(Gdy widzę tego pana jakoś tak nie mogę przestać się śmiać o.O A ruchy bioder gitarzysty... <3)



The Pretender

2012-07-10 @ 17:16 in Inne...

Witajcie! To znowu ja!
„Mirfi wita was w tym cudownym dniu
fajną piosenkę usłyszycie tu!”

Już widzę jak się wszyscy cieszycie :].

A więc dzisiaj krótko.

Foo Fighters - The Pretender

 

 

Piosenka dziwnie kojarzy mi się z TV. Reklama albo jakiś film… Nie wiem. W Każdym razie piosenka fajna, a zespól też niczego sobie. Poznaje ktoś pana wokalistę? Nie? Ja też go nie poznałam, ale dla informacji jest to były perkusista Nirvany. Całkiem przystojny nie? Przynajmniej w tym teledysku :]. Jeszcze jak tak rozbrajająco poprawia sobie włosy… mrał. Inni chłopcy też są świetni. Ale luzik pana wokalisty… i to jak gra… Z takim gestem gra, że aż oczu nie można oderwać! Dobra miało być krótko więc jest :].

Mirfi

PIER*OL ZOSTAŃ PACYFISTĄ + Nightwish

2012-07-09 @ 16:08 in Metal / Hard-Rock

Dlaczego my, ludzie, zawsze wszystko sobie utrudniamy? Dlaczego ciągle szukamy nowej, błahej zaczepki, zamiast cieszyć się spokojem? Dlaczego nie potrafimy nadstawić drugiego policzka, tylko próbujemy zadać przeciwnikowi jeszcze mocniejszy cios, niż on nam. Dlaczego, skoro wiemy, że nasze nastawienie może być destrukcyjne, brniemy w to dalej? Dlaczego walczymy o głupoty?
I w końcu - co z tym zrobić?

Jestem za wprowadzeniem akcji:
PIER*OL ZOSTAŃ PACYFISTĄ1
Ja zacznę.


A dla motywacji:

                                                             NIGHTWISH

Nightwish jest zespołem, który niewątpliwie nie każdemu słuchaczowi przypadnie do gustu. W ciężki metalowy klimat niektórych kawałków trudno się wgryźć, jednak ma to swój urok, bo po przetrawieniu sopranu lirycznego legendarnej Tarji Turunen, pierwszej wokalistki zespołu, każda kolejna piosenka zaczyna nam się coraz bardziej podobać. Z drugą, obecną wokalistką, nie ma takiego "problemu", głos Anette Olzon (tak, to ta od "October and April") słyszeliśmy chyba wszyscy. Muzyka oraz poetyckie teksty zespołu nawiązują m.in. do świata astralnego i fantasy (piosenki o jednorożcach chyba jeszcze nie nagrali, ale wszystko w swoim czasie ^^). Przydałoby się też wspomnieć o genialnym gitarzyście basowym, Marcu Hietala, który swoją charakterystyczną barwą sprawia, że piosenki Nightwisha są jeszcze bardziej tajemnicze, mhroczne... (i o dziwo nie ma to nic wspólnego z Shatanem o.O)
W 2000 roku zespół wystartował w (jakichś lewych) preselekcjach do Eurowizji i choć w głosowaniu publiczności ewidentnie prowadził ogromną ilością głosów, zajął trzecie miejsce i nie pojechał na finał (może to nawet lepiej, kicz niech zostanie kiczem, amen). Rok później z kapeli musiał odejść basista, który nie potrafił dogadać się ze swoim przyjacielem, klawiszem (a pomyśleć, że chłopaki przyjaźniły się przez 10 lat o.O Smutne :c). Choć Nightwish ma za sobą wiele gorszych dni, na metalowej scenie muzycznej osiągnął więcej, niż niejeden młody zespół mógłby sobie wymarzyć.

1 ADOLFIE, TENERYFĄ ZAJMIEMY SIĘ PÓŹNIEJ


alt


(Anette Olzon... Choć w większości i tak śpiewa Marco)


(Neeemo ^^ X___X
A śpiewa oczywiście Tajra)

Ps. pozdrowienia dla Gwiazdy ^^ Masz gust!

1 2 3 4 5 6  Następny»
RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.